Strona główna

Kiedy zaczynają się schody, szukam windy.


Płytkie powtarzanie - czas wydorośleć - tak czy i inaczej, musiało zaistnieć praktycznie. Nikt już nie wyniesie za mnie śmieci i nie ugotuje mi zupy pomidorowej w poniedziałek. Nikt mnie nie przytuli, jeśli jestem skazana na rozmyślanie w towrzystwie białych ścian. Rano budzi mnie jedynie budzik i to ode mnie zależy czy odpowiedzialnie wstanę - jeśli muszę, czy będę spać - jeśli nie mogę, ale mam w dupie. I znowu wracamy do tematu dziecinności. Więc trwam przechodząc z stanu studentki, do gospodyni domowej, przez tą samą blond nastolatkę z łatami na wszystkich częsciach ubrań. I z tym samym Łosiem Superktosiem. Więc o ile rok temu pisałam, że "może to w konću...", to teraz zdecydowanie powtarzam - OBY TO W KOŃCU - chwilo trwaj! Nie wiem, nie mogę się skupić na moim przemyśleniach, bo oglądam Pierwszą Miłość - jak to na mój wiek przystało [koc+herbata:]], jakoże na zasłużoną przerwę czas. Ot tak chciałam nabazgrolić, żebym uświadomiła sama sobie, że pamiętam.

I jeśli moim, czy tam naszym mottem było - życie jest ciężkie, to teraz łamię zasadę, krzyczę, że życie jest piękne, tylko ciężko sobie z nim poradzić. Ale jeśli ma się taką obstawę życiową, którą mam dumnie ja - poradzimy sobie kurwa, kto jak nie my !
by krowaa | 2009-02-11 14:14:14 | skomentuj! (0)